| „I błysnęła wśród tych myśli jakaś zupełnie głupia, o jakiejś tam nieśmiertelności, przy czym ta nieśmiertelność, nie wiedzieć czemu, była przyczyną niezwykłego smutku.” |
![]() |
wtorek, 7.kwietnia.2009, 20:46
Aishia
Komentarze (2), Dodaj
you are a priest, and I am a sinner... sobota, 3.maja.2008, 11:39idąc drogą miecza, Mnichowi modlitwę za mą duszę zostawiam... pobłogosław mnie, Przyjacielu, albowiem zgrzeszyłam Snem nieprzespanym i myślą o twych ustach... karmiłam się wyobrażeniem poznania smaku zakazanego owocu... wiem, że nie otrzymam odpuszczenia, gdyż nie żałuję swych grzechów...
tamten Sen... 20 marca 1815 roku, Paryż... to w tym Śnie cię poznałam... lecz teraz moje myśli nie są już tak niewinne... nie patrzę ci w oczy, gdyż lękam się, że wyczytasz z nich o czym dziś chciałabym Śnić... mogłabym zmusić cię do zrozumienia i wzajemności, ale nie chcę... nawet Sen ma prawo do wolnej woli... nie odwiedzę tej nocy paryskiego kościoła... odpłynę ku gwiazdom, by nie przejść od myśli do czynów... * przywołałam cię z odchłani, gdzie martwe Sny śpią zamknięte w marmurowych grobowcach, nie podejrzewając nawet co przyniesie mi twoje resurrectio ex mortuis... * ty jeden zwracasz się do mnie imieniem realnym... zawołaj mnie, gdy tylko zechcesz zapomnieć na chwilę o swych ślubach i złamać wszelkie zasady... powiedz mi, Mnichu, o czym Śnisz, gdy słońce dawno już skryło się za horyzontem, a echo modlitw wchłonęły kamienne ściany świątynii... niech choć jeden raz słowa et ne nos indúcas in tentatiónem stracą swą moc... wezmę wtedy twój grzech na siebie... wiem, że potrafiłabym z nim żyć... * bonum vesperum et placidam noctem... bene dormias... * ![]() * przed oczami duszy widzę sceny, które nigdy się nie wydarzyły i nigdy się nie wydarzą... to Sny, których nie wyśniłam i nie wyśnię... * zatrzymaj się, głupie serce, nim zaczniesz bić zbyt głośno... i tak sprawiasz mi już dość problemów... Aishia
long is the way, and hard, that out of hell leads up to light... wtorek, 29.kwietnia.2008, 20:55jakże drażnią mnie ludzie całkowicie niereformowalni... zamknięci w szczelnej skorupie jednego punktu widzenia, niepotrafiący spojrzeć na świat przez inny pryzmat niż ich martwe poglądy i pseudowartości...
ślepo wierzą, że to, co nazwą czarnym jest czarne, a to, co białym - białe... nie uwzględniają szarości i nie uznają możliwości pomyłki... * coraz spokojniej już zasypiam, zamykam oczy bez obawy... upiorne Koszmary sporadycznie dziś tylko wpełzają mi pod powieki... pogodzona z sobą... i ze swoją decyzją... z chwili na chwilę bardziej pewna słuszności dokonanego wyboru... wtulona w zapach wspomnienia, które ożywił Skarb... wpatrzona w martwe Sny, które zmartwychwstają dla mnie... zasłuchana w ich święte słowa wypełnione mądrością wieków... * coraz dalej od piekła... lecz wciąż Wąż syczy... zagłuszam jego głos Snem... * mylisz się, Wężu, twierdząc, że wstępując w twoje piekło podpisałam własną krwią umowę na byczej skórze... ja nie uznaję cyrografów... nie mogłam złożyć na twych ołtarzach ofiary ze swej nieśmiertelności, bo nie do mnie ona należy... moje życie nie jest od wieków mą własnością, lecz mych Snów... ty sam sprawiłeś, że wszelkie pozytywne wspomnienia o tobie zniknęły za zasłoną mgieł niepamięci... jakże więc dziś mam ci dać szansę? zbyt cenny to dar, byś mógł go zmarnować... a ja znam kogoś, kto zasłużył nań bardziej niż ty... to Sen, imię jego - Pierwszy, Cień Zaklinacza Wiatru... dziwi cię mój chłód... a czegóż oczekujesz? nawet chrześcijańska idea nadstawiania drugiego policzka ma swoje granice... przez lata wyładowywałeś na mnie złość, kompleksy i fobie... wszystkie moje myśli i słowa wpisałeś na listę własnych teorii spiskowych... a ja miałam być pokorną służką i kapłanką... błyszczącym lustrem w srebrnych ramach, które odbijałoby tylko ciebie... nie mów mi o miłości... twoja miłość to w większej mierze branie... ja nie mam już nic, co mogłabym ci oddać... a ty wciąż chcesz brać... zarzucasz mi, że uciekłam do bezpiecznego rodzinnego gniazda, gdy twój zamek legł w gruzach... tak - przyznaję... poddałam się instynktowi samozachowawczemu... nie chciałam spaść na dno wraz z tobą... to nie jest złe... to ludzkie! jestem człowiekiem... od teraz - nowym człowiekiem, który ma w życiu nowy cel i nowy system wartości... Aishia
please, don't spoil my day, I'm miles away... piątek, 25.kwietnia.2008, 21:31moje Sny Śnią o mnie... we mnie się budzą, a ja w nich... wypełniamy się po brzegi realizmu... uzupełniamy swe emocjonalne niedoskonałości...
tylko we Śnie jeszcze czuć potrafię... jad Węża zatruł mą spontaniczność i szczerość... przestałam ufać tym, co nie potrafią Śnić... nie wierzę tym, którzy nie mają marzeń... nie kocham nikogo uwięzionego za barierą realizmu... pod pancerzem obojętności jestm ranna... bardziej, niż potrafię to wyrazić... nie płaczę już przy ludziach... moje łzy są zbyt cenne... czuję się brudna jawą... moje Sny zmyją ten brud... tylko Sen potrafi pieścić mą twarz tak delikatnie... tylko Sen kocha mnie tak szaleńczo... do granicy słodkiego bólu... i jeszcze mocniej... a ja tylko Snom oddać potrafię po stokroć ich pieszczoty i uczucia... od dawna chciałam tylko tego... może więc jad Węża był Drogą? * nie potrzebuję realizmu... jestem tu tylko cieniem... udaję, że żyję... liczy się tylko dotrwanie do Tego Dnia... setki scenariuszy co wieczór, bym w Ten Dzień mogła krzyknąć jestem gotowa... i bez żalu iść tam, gdzie jest moje niebo... * szczęśliwa? tak... jestem szczęśliwa... gdy Śnię... * Senna Siostrzyczko... chciałabym wiele mądrych słów powiedzieć... takich ciepłych, sennych słów, które delikatnie otrą łzy i ogrzeją serce... chciałabym wywołać uśmiech na Twej twarzy... lecz obawiam się, że nie potrafię... nie nadaję się na pocieszacza na odległość... jestem typem przytulanki... wysysam smutki będąc blisko... jednak wiedz, że zawsze Cię wysłucham... odczytam z uwagą każdą literę wyklikaną na GG... i uśmiechnę się do Ciebie emotką... Aishia
piątek, 25.kwietnia.2008, 11:38
tamtej nocy Radiant Lirydów obficie płakał spadającymi gwiazdami, a ja śniłam Sen, z którego nie chciałam się wybudzać...
w moim Śnie, wtulona w zapach czerwonej koszuli Anioła, odrzuciłam wszystko i o wszystkim zapomniałam... gdyby tak można było zamordować budzik! * z rozmów niekontrolowanych... - Przepraszam. To wygląda tak, jakbym porzuciła ciebie dla Skarbu. * - Świnia! Ja cię napewno nie nauczyłam złośliwości! * Aishia
|
Dodaj do ulubionych |
Dodaj wpis do księgi |
'Mistrz i Małgorzata' on-line serwis poetycki biblioteka literatury polskiej gildia literatury wortal książkowy poetica poema refleksje # graficznie # deviantart artfan # magicznie # kalendarz księżycowy runy pagan wheel magia czary kociołek światła (ang.) czarostwo alassea obrzędy wicca.pl # blogi i strony prywatne # mgla-mroku pb Mal Jzaam |
|
zdjęcie: bumimanusia tło: ransie3 |